Wyświetlenia

2/20/2014

Chapter 1


- Nico. Wstawaj. Spóźnisz się. – powiedział zachrypniętym głosem Jack
- Dobra już wstaje. – przeciągnęłam się na łóżku i poszłam ubrać. Umyłam włosy i wysuszyłam je.
- Ślicznie wyglądasz. – pocałował mnie w policzek gdy ubierałam buty
- Dziękuję. – przytuliłam się do niego
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. Muszę lecieć. – ostatni raz go pocałowałam i wyszłam. Wsiadłam do taksówki stojącej pod domem i pojechałam w miejsce gdzie umówiłam się z przyjaciółką.
- Hej kochana! –przywitała mnie Olivia

- Hej! Tak się cieszę, że już wróciłaś. – przytuliłam ją i pocałowałam w policzek
- Ja też! Strasznie za tobą tęskniłam!
- Ja za tobą też.
- To świętujemy mój powrót!
- Zakupy! – zaczęłyśmy się śmiać
Spędziłyśmy kilka godzin szalejąc po sklepach.
- Normalnie padam! Chodźmy na kawę. – zaproponowała Oliv
- Ok.
Poszłyśmy do naszej ulubionej kawiarni i zamówiłyśmy sobie po Latte.
Przegadałyśmy godzinę.
- Ehh… ale ten czas szybo leci. Muszę wracać. Jack zabiera mnie na jakąś imprezę do swoich przyjaciół.
- Chwila… wy jesteście razem?!
- Tak, ale o tym opowiem ci następnym razem, ok? Jack mnie zabije jak się spóźnię. Bynajmniej tak mówił mi wczoraj kiedy no wiesz…
- Uuuu… zmieniłaś się i to bardzo.

Jeszcze jeden zakręt i będę w domu. Nagle potknęłam się i wywaliłam na środku chodnika. Niestety z naprzeciwka jechało trzech chłopaków. Jeden był naprawdę słodki.

Wróć! On jest nieziemsko przystojny! Nicole opamiętaj się! Masz chłopaka.
- Nic ci nie jest? – zapytał pomagając mi wstać
- Tak, wszystko jest w porządku. Dzięki. – skinął głową w stronę przyjaciół, rzucił mi krótkie „Na razie mała” i pojechał.

NA IMPREZIE

Czemu zrezygnowałam z pomocy Michelle w dotarciu do toalety. Nagle zobaczyłam tamtego chłopaka, którego spotkałam dwie godziny temu. Przyglądał mi się i popijał colę, ale odwrócił wzrok kiedy na niego spojrzałam.

Nie mogłam oderwać wzroku od niego. Po chwili opanowałam się i ruszyłam w dalsze poszukiwania łazienki.
- Jezu! Gdzie ta przeklęta łazienka?! – po kolejnych piętnastu minutach zaczęłam się denerwować.
- Coś mówiłaś? – odwróciłam się i znowu go zobaczyłam – Coś się stało? – uśmiechnął się do mnie słodko.
- Eeeee… Ja szukam toalety.
- Korytarzem i czwarte drzwi po lewej.
- Jeszcze raz dzięki.
- Nie ma sprawy. Na razie mała.

- Co zajęło ci tyle czasu? – zapytał Jack kiedy już wróciłam z łazienki.
- Zgubiłam się. Wiesz… nie często bywam w takich willach. – zażartowałam, bo wiem, że teraz Jack będzie mnie częściej zabierał do swoich rodziców, którzy mają podobny dom.
- Zapamiętam to sobie.
- Nicole?!
- Harry?!
- Cześć! – rzuciłam się w objęcia chłopaka z burzą loków na głowie
- Ekhem…
- Harry, to mój chłopak, Jack. Jack, to Harry, mój kuzyn. – rozluźnił się po słowach „kuzyn”
- Miło poznać. – podał rękę loczkowi, który ją uścisnął
- No nie! – przeraził się Harry – Tylko nie on!
Mój wzrok pobiegł do miejsca, w którym zatrzymał się wzrok Hazzy. To znowu on.
- Kto to? – zapytałam starając się oderwać od niego wzrok.
- To Shelley. Widzisz chłopaków dookoła niego?
- Tę czwórkę?
- Taa… to jego gang. Jego przyjaciele. Te dwie dziewczyny obok nich chodzą z Josh’ em i JJ’ em. A tamten chłopak chodzi z Jamie’ m. Tak, jeden z jego kumpli to gej.
- I co? To coś złego?
- No nie…
- No.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
heloł :)
Mam nadzieję, że rozdział przypadnie wam do gustu :)