- Nico. Wstawaj.
Spóźnisz się. – powiedział zachrypniętym głosem Jack
- Dobra już wstaje. –
przeciągnęłam się na łóżku i poszłam ubrać. Umyłam włosy i wysuszyłam je.
- Ślicznie wyglądasz.
– pocałował mnie w policzek gdy ubierałam buty
- Dziękuję. – przytuliłam
się do niego
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. Muszę
lecieć. – ostatni raz go pocałowałam i wyszłam. Wsiadłam do taksówki stojącej
pod domem i pojechałam w miejsce gdzie umówiłam się z przyjaciółką.
- Hej kochana!
–przywitała mnie Olivia
- Hej! Tak się cieszę,
że już wróciłaś. – przytuliłam ją i pocałowałam w policzek
- Ja też! Strasznie za
tobą tęskniłam!
- Ja za tobą też.
- To świętujemy mój
powrót!
- Zakupy! – zaczęłyśmy
się śmiać
Spędziłyśmy kilka
godzin szalejąc po sklepach.
- Normalnie padam!
Chodźmy na kawę. – zaproponowała Oliv
- Ok.
Poszłyśmy do naszej
ulubionej kawiarni i zamówiłyśmy sobie po Latte.
Przegadałyśmy godzinę.
- Ehh… ale ten czas
szybo leci. Muszę wracać. Jack zabiera mnie na jakąś imprezę do swoich
przyjaciół.
- Chwila… wy jesteście
razem?!
- Tak, ale o tym
opowiem ci następnym razem, ok? Jack mnie zabije jak się spóźnię. Bynajmniej
tak mówił mi wczoraj kiedy no wiesz…
- Uuuu… zmieniłaś się
i to bardzo.
Jeszcze jeden zakręt i
będę w domu. Nagle potknęłam się i wywaliłam na środku chodnika. Niestety z
naprzeciwka jechało trzech chłopaków. Jeden był naprawdę słodki.
Wróć! On jest
nieziemsko przystojny! Nicole opamiętaj się! Masz chłopaka.
- Nic ci nie jest? –
zapytał pomagając mi wstać
- Tak, wszystko jest w
porządku. Dzięki. – skinął głową w stronę przyjaciół, rzucił mi krótkie „Na
razie mała” i pojechał.
NA IMPREZIE
Czemu zrezygnowałam z
pomocy Michelle w dotarciu do toalety. Nagle zobaczyłam tamtego chłopaka,
którego spotkałam dwie godziny temu. Przyglądał mi się i popijał colę, ale
odwrócił wzrok kiedy na niego spojrzałam.
Nie mogłam oderwać
wzroku od niego. Po chwili opanowałam się i ruszyłam w dalsze poszukiwania
łazienki.
- Jezu! Gdzie ta
przeklęta łazienka?! – po kolejnych piętnastu minutach zaczęłam się denerwować.
- Coś mówiłaś? –
odwróciłam się i znowu go zobaczyłam – Coś się stało? – uśmiechnął się do mnie
słodko.
- Eeeee… Ja szukam
toalety.
- Korytarzem i czwarte
drzwi po lewej.
- Jeszcze raz dzięki.
- Nie ma sprawy. Na
razie mała.
- Co zajęło ci tyle czasu?
– zapytał Jack kiedy już wróciłam z łazienki.
- Zgubiłam się. Wiesz…
nie często bywam w takich willach. – zażartowałam, bo wiem, że teraz Jack
będzie mnie częściej zabierał do swoich rodziców, którzy mają podobny dom.
- Zapamiętam to sobie.
- Nicole?!
- Harry?!
- Cześć! – rzuciłam
się w objęcia chłopaka z burzą loków na głowie
- Ekhem…
- Harry, to mój
chłopak, Jack. Jack, to Harry, mój kuzyn. – rozluźnił się po słowach „kuzyn”
- Miło poznać. – podał
rękę loczkowi, który ją uścisnął
- No nie! – przeraził
się Harry – Tylko nie on!
Mój wzrok pobiegł do
miejsca, w którym zatrzymał się wzrok Hazzy. To znowu on.
- Kto to? – zapytałam
starając się oderwać od niego wzrok.
- To Shelley. Widzisz
chłopaków dookoła niego?
- Tę czwórkę?
- Taa… to jego gang.
Jego przyjaciele. Te dwie dziewczyny obok nich chodzą z Josh’ em i JJ’ em. A
tamten chłopak chodzi z Jamie’ m. Tak, jeden z jego kumpli to gej.
- I co? To coś złego?
- No nie…
- No.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
heloł :)
Mam nadzieję, że rozdział przypadnie wam do gustu :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz